Piszę w związku z powyższym, drapiąc się lekko po głowie.
Zaczął się już miesiąc maj, miesiąc ciepła, wiatru, względnej wolności i rozkwitającej przyrody oraz (niestety) klejących się i zakochanych w sobie po uszy par.
Jednakże majowa pogoda mi względnie odpowiada: ciepło, sucho i lekko wietrznie.
Byłam dzisiaj na spacerze z psem, długim i krótkim zarazem.
Doszłam dwa bloki mieszkalne dalej, na mój ulubiony murek i mało uczęszczaną boczną odnogę głównego chodnika mojej ulicy.
Słońce grzało, a telefon aż się wyrywał, by zrobić kilka zdjęć.
Zrobiłam, a sprawiło mi to dziką satysfakcję.
Czy jestem szczęśliwa?
To sprawa wielce wątpliwa.
Nawet udało mi się zrymować, masz babo placek.
Czasem mam tylko przypływ dobrego humoru i ciąg dobrych, drobnych zdarzeń, ale to nie wystarczy do szczęścia absolutnego.
Kiedyś je osiągnę, chociaż częściowo, musnę palcem lub liznę łapczywie.
Zapamiętać: Co się polepszy, to się popieprzy - życiowa brutalna prawda.
Raz na dole, raz na górze, ale zawsze huśtany.
Trzymaj się, Imuś.
To tyle, do miłego.
Zajebistej majówki i tym podobnych dyrdymał życzę.
eka.










--
Sorry for my English.
--
"There is a face under this mask, but it isn't me..." V.
--
Non si levava allora
soffio di vento a scuotere le foglie
né a impedire che la dolce voce
diffondendosi intorno
aderisse alle orecchie dei mortali.
Simonide
--
"There is a face under this mask, but it isn't me..." V.
Zwatchuję Cię, ok?
(jam jest Ireth xD)
--
STEIN! STEIN! STEIN! STEIN! STEIN! STEIN! STEIN! STEIN!
[link] [link]
--
Nie pójde do nieba, bo mam lek wysokosci ;[
Previous Page12Next Page